Dziennik WSJ 2023 część 8

10.08

Dzień zaczął się od informacji, że nic się dziś nie będzie działo, bo pada deszcz. Dostaliśmy od WOSMu propozycję zajęć Indoor. Nikt nie skorzystał, treści nie skomentuję.

Poszedłem na śniadanie wcześniej niż wczoraj. Bolała mnie szyja, bo Franek ustawił w nocy klimatyzację 22°C prosto na mnie. Ustaliliśmy z patrolowymi (Bartkiem, Pawłem i Frankiem), że dajemy wybór uczestnikom, co chcą robić do godziny 12.00. Dostali 4 propozycje. Ja zaproponowałem quiz. To było sprytne zagranie z mojej strony, bo nikt się na niego nie zgłosił i miałem czas uzupełnić dziennik wychowawcy. Jeszcze sprytniejszym zagraniem było nauczenie Michaliny, czym jest dziennik i jak się go wypełnia.

O 13.00 zrobiliśmy spotkanie organizacyjne. Drużynowy Bartek zaproponował, że zamówi taksówki do centrum JeonDong, abyśmy trochę pozwiedzali, zamiast siedzieć na tyłkach w akademiku. Super inicjatywa, zgłosiły się 23 osoby.

Jechałem ostatnią taksówką, mój kierowca nie mówił po angielsku, ale udało nam się porozmawiać przez tłumacz Google. Za przejazd 15 km zapłaciliśmy 28 tys. wonów czyli jakieś 90 zł. Okazało się, że karta drużynowego nie działa w taksówce, a nikt nie miał gotówki. Całe szczęście mój Revolut działał bez problemu.

Poszliśmy na spacer, zaczęliśmy od tego kościoła, o którym już raz pisałem. Też zaśpiewaliśmy modlitwę harcerską i ruszyliśmy dalej w deszcz. Następnym elementem wyjścia było osiedle murali. Wszędzie były graffiti różnej treści. Drużynowy ogłosił konkurs na najśmieszniej zdjęcie z muralem. Wygrany zespół miał dostać kawę. Poszedłem z Bartkiem i Tomkiem, mieliśmy same głupie pomysły. Ostatecznie nasze zdjęcie wygrało, a wyglądało tak:

Poszliśmy dalej w miasto, naszą uwagę przykuły banery o Jamboree. Tak nam się spodobały, że pozwoliliśmy sobie podharcerzyć kilka z nich. Przecież Jamboree dobiegało już końca, więc chyba żadna strata dla miasta. Jeden baner ma ponad 4 m, ustaliliśmy, że zawiesimy go gdzieś w Gdańsku za 4 lata.

Poszliśmy z Bartkiem, Tomkiem i drużynowym Bartkiem na obiecaną kawę. Tam pan barista pokazywał nam zdjęcia swoich córek w kółko mówiąc “Jamboree!”. One też brały udział, a on cieszył się ze gości u siebie Polaków, kolejnych organizatorów. Rozmawialiśmy z nim przez tłumacza, było bardzo sympatycznie. Na koniec poprosiliśmy go o zamówienie 6 taksówek do WuSook University.

Po ciężkim powrocie zjedliśmy kolację. Ja zjadłem tak szybko, jak to możliwe, aby udać się pod prysznic po deszczowym dniu. Okazało się, że w całym budynku nie ma ciepłej wody – świetnie. Na dole trwała impreza z polskim i irlandzkim techno, wszyscy się świetnie bawili. Imprezę przerwano, gdy poleciał Żabson.

Czternasty dzień Jamboree, ostatni w akademiku, przed nami ciężkie wyzwanie spakowania plecaka pod przelot.

11.08

Wstałem przed 7.00 i od razu wybiegłem w klapkach Kuboty na śniadanie. Byłem tam pierwszy w kolejce, pierwszy zjadłem i pierwszy wyszedłem. Śpieszyło mi się, bo jeszcze nie zacząłem się pakować a o 10.00 miał być wyjazd. Największym wyzwaniem było spakowanie 6 parasolek, które były o 20 cm dłuższe niż mój plecak. Oby przyjęli moje dzieło na lotnisku.

Około 11.00 ruszył nasz autokar prosto na Stadion Narodowy w Seulu. W drodze dostaliśmy burgera z krewetkami, mega mi smakował. Nie zabrakło też słodyczy, które rozdałem. Chwilę przed dojazdem kazali nam się przebrać w mundury.

Wejście na stadion było sprawne. Musze przyznać, że w tej kwestii organizatorzy się postarali. Gdyby nie tajfun, ceremonia odbyłaby się w SaeManGeum, więc było niewiele czasu na zmianę planów. W drodze na płytę nie zabrakło stoisk z darmowym Pocari Sweat – największego mema tego Jamboree. W miniwyprawce dostaliśmy kilka śmiesznych przedmiotów. Karty z BTS- takimi koreańskimi k-popowcami, ponczo i LEDowe świecidełka do machania na koncercie. Dodatkowo każdy dostawał coś innego, ja w torbie miałem Powerbank z takim Koreańskim Misiem. Niektórzy dostali długopisy albo breloczki, więc mi trafiło się najlepiej.

Sama ceremonia nie powaliła, w zasadzie nie było na niej nic ciekawego poza filmikiem o Jamboree 2027 w Gdańsku. Oczywiście biliśmy wielkie brawa przy przekazaniu flagi WOSM. Po ceremonii rozdali jedzenie, słodycze i Doritosy.

O 19.00 rozpoczął się koncert k-popowy. Zaczął tez padać deszcz, ale był chłody i przyjemny. Wystąpiło wielu popularnych artystów. Niestety nie można było wstawać z krzeseł, więc taki koncert na siedząco po godzinie trochę mi się znudził.

video zespół prasowy 25. WSJ | WOSM

O 21.00 wyszliśmy ze stadionu. Przed północą byliśmy na lotnisku. Tam czekała na nas strefa odpoczynku. Cały sektor wyłożony był matą izolacyjną, aby skauci mogli spać na ziemi. Nawet dostaliśmy koce, wodę i kupony do KFC.

Brudny, ale najedzony, położyłem się spać na podłodze lotniska, minął 15 dzień Jamboree.

pwd. Adam Skorupski
Drużynowy 32 WDH „Wanta”