Skrzywdzić kogoś i co dalej?
To trudny problem. Wychowawczy. Taki, o którym nie chce się pisać. Jeden młody człowiek bezintetresownie, ot, dla fanatazji, krzywdzi innego młodego człowieka. Jest dowcipny, a właściwie „dowcipny”. Ten „dowcip” boli nie tylko zainteresowanego. To autentyczna rana, która z trudem będzie się goić. Może po niej pozostać pokaźna blizna.
Zachowanie „dowcipnisia” boli, gdyż świadczy o tym, iż nasza organizacja wychowuje bardzo powierzchownie, nie zmienia postaw młodzieży, nawet tej dorastającej. Smutne. Dlaczego do żartownisia nie dotarła myśl, że harcerz harcerzowi jest bratem? Dlaczego nie traktuje tej wytycznej Prawa Harcerskiego poważnie? Ale nawet jeżeli właściwa postawa nie wynikałaby z naszego Prawa, to czy człowiek może zachowywać się okrutnie wobec innego człowieka? Ot tak – dla fantazji?
A „co potem”? Nie będę wchodził w duszę czy też poglądy osoby skrzywdzonej. Ale co zrobi osobnik krzywdzący? Jest kilka możliwości. Albo jest kimś z gruntu zdemoralizowanym i powie: „czepiają się”. Przeprosi, ale przy najbliższej okazji zachowa się tak samo. Albo spłynie po nim jak po kaczce – ot, dla spokoju nie będzie „żartować”. Albo uzna, że takie zachowanie jest niemoralne i autentycznie się zmieni, będzie mieć inny stosunek do bliźnich.
Tylko to trzecie rozwiązanie mnie interesuje. Bo jest własciwe. Bardzo chciałbym wiedzieć, jaką karę wyznaczyła sobie osoba krzywdząca. Ukarać siebie – trudna sprawa. Oraz co zrobi, aby autentycznie zaprzyjaźnić się z osobą krzywdzoną? Co zrobić, aby być przez nią polubioną? Bo blizny czasem tak się goją, że ich nie widać. Muszą być ku temu stworzone odpowiednie warunki. Może tak będzie tym razem?
Adam Czetwertyński
Dodaj komentarz